Jets'n'Guns Gold

Recenzja:

„The life of a space mercernery is not an easy one..."

KretonChciałbyś\ałabyś zostać kosmicznym najemnikiem siejącym spustoszenie we wszystkich zakątkach galaktyki? Tak? To dobrze trafiłeś\aś. Dzisiaj opisujemy produkt od naszych południowych sąsiadów, znanych jako Rake in Grass (grabie w trawie, lol).

Recenzowaną grą jest wydana w lutym 2014 Jets'n'Guns Gold. Podobnie jak azjatycka koleżanka po fachu – 斑鳩 – gra została wydana pierwotnie jako Jets'n'Guns w 2004 roku, by po dwóch latach doczekać się wersji Gold. W lutym 2014 gra doczekała się wydania na platformie Steam, gdzie dostępna jest w wersji zarówno na śWindows, Maca, jak i na pingwina.

Fabuła w grze prezentuje się raczej prosto, aczkolwiek ciekawie. Zaczynamy jako freelancer – pilot do wynajęcia, by później wplątać się w wojnę z niejakim Xoxx'em, który po prostu chce zniszczyć wszechświat. Nim to zrobi będzie musiał zmierzyć się z nami...

Tyle w kwestii fabularnej. Jets'n'Guns to dwuwymiarowy horyzontalny shmup oferujący nam ponad 40 poziomów w różnych klimatach – od kosmosu przez dżunglę aż do głębin morskich. Grę zaczynamy z małym statkiem i zapasem funduszy, za który możemy zakupić nieco uzbrojenia lub ulepszyć naszą maszynę. To jest esencja Jets'n'Guns. Między misjami dostajemy dostęp do sklepu, w którym można wydać zarobione pieniądze na różnego rodzaju ulepszenia. Wymienię tylko kilka z nich: ulepszenie pancerza sprawia, że ciężej nas zabić. Ulepszenie chłodzenia sprawia, że broń wolniej się przegrzewa. Boss detector informuje nas o zbliżającym się bossie oraz wyświetla jego energię. Licencja łowcy głów pozwala zwiększyć zarobki przez eliminowanie poszukiwanych przestępców, a zestaw nadawczy Carnage TV pozwala zrobić dodatkowy grosz za dokonywanie masakry na piechocie. Samych ulepszeń jest ponad 20! Dodatkowo gra zawiera ponad 70 rodzajów broni, zaczynając od karabinów maszynowych przez działa plazmowe i lasery, a kończąc na takich dziwactwach jak miotacz kwasu, wyrzutnia zombie, taran czy kij baseballowy. Do tego dorzućmy bomby i rakiety i mamy sernik. Kombinacji jest mnóstwo. Dodatkowo później możemy uzyskać (lub nie) dostęp do nowych maszyn, a tych w sumie jest 12.

Misje, w których przyjdzie nam brać udział są różne. Wymienię tylko kilka typów: niszczenie obiektów, atak na bazę, kradzież badań, czy wyścigi po specjalnym najeżonym pułapkami torze. Czasem będziemy musieli skorzystać z innej maszyny, czy nawet JetPacka, czy też akwalungu. Przez grę prowadzi nas historia przedstawiona między planszami w formie komiksu (patrz screen).

Poza różnorodnością przeciwników oraz broni masowego (niekoniecznie) rażenia, gra oferuje nam również świetny humor. Od tak dla przykładu naszym dowódcą jest generał Troubleman, krążownik kosmiczny, na którym zatrzymujemy się między misjami nazywa się USS Impotence, córka uprowadzonego profesora von Hamuburgera ma na imię Erecta. Prócz tego w grze pojawiają się żarty wyświetlane na billboardach we tle, reklamujące broń słowami takimi jak „Ultimate destructive power!" czy "As seen on TV!”. Dopełnieniem wszystkiego są żarty w stylu „Przebyłeś połowę pola minowego, by zapewnić ci lepszą zabawę zwiększyliśmy obrażenia od min trzykrotnie. Z poważaniem, Rake in Grass” czy sekrety zwane na przykład „Lame SSMDI MK.II” (Lame Secret Spot Marking Fishy Item) wyglądające jak... tuńczyk? Dodatkowo o ten sekret twórcy każą nie pytać, tylko sprzedać i otwarcie oznajmiają, że nie ma żadnego super-sekretnego bonusu za zebranie wszystkich.

W grze nie mamy żyć. Jeśli zginiemy, możemy wczytać stan gry lub skorzystać z nieograniczonej liczby continue. By przeżyć nieco dłużej możemy zebrać znajdujące się grze ulepszenia kadłuba, które regenerują naszą energię. Z dodatkowych znajdziek możemy zdobyć ulepszony system chłodzenia, który przez 20 sekund zapobiega przegrzaniu broni, zwiększenie obrażeń, które przez 20 sekund podwaja siłę naszej broni, a na koniec zostają sztabki złota, które zwiększają nasz budżet.

Jak gra prezentuje się technicznie? Ano całkiem sprawnie. Grafika jest czytelna i wyraźna, chociaż w późniejszym okresie gry nasze pociski mogą zasłaniać wrogie, więc nie do końca będziemy wiedzieć, czy coś w nas strzela. Jak wspomniałem nie mamy żyć. Nasz statek opatrzony jest wskaźnikiem Hull Integrity. Jeśli wskaźnik ten spadnie do zera – nasza maszyna wybucha. Jeśli mamy zakupiony JetPack – mamy szansę ukończyć jeszcze etap, chociaż, przytaczam cytat niejakiego Belchonok'a - „The Jetpack is useless as well. If you're dead, you're dead. The Jetpack only makes you die again”. Zazwyczaj startujemy od początku lub od ostatnio miniętego checkpointa. W kwestii tego, co do nas strzela – pociski są widoczne, ale możemy zapomnieć o graze. Hitbox naszego statku jest taki, jak jego grafika. Po screenach widać. Prócz wskaźnika HI mamy jeszcze Heat Meter. Strzelanie wytwarza ciepło i ten wskaźnik pokazuje jak bardzo przegrzane jest uzbrojenie. Niektóre bronie napełniają go wolno (lub wcale, jak mamy dobrze ulepszony ten system), podczas gdy inne po jednym strzale oznajmiają, że się przegrzało. Najważniejsze jest to, że niezależenie od maszyny i malowania – ani maszyna, ani pociski nie zlewają się z tłem. Od strony dźwiękowej – dźwięki wybuchów i strzału brzmią co najmniej poprawnie. Można mieć pewne zastrzeżenia, ale i tak na to nie zwracamy uwagi. Wszystko za sprawą muzyki. Za muzykę odpowiadała szwedzka grupa SID Metalowa – Machiane Supremacy. Cały epicki soundtrack trwający ponad godzinę to mocne metalowe brzmienia z elementami elektroniki uzyskanej dzięki syntezatorowi SID (MOS Technology Sound Interface Device). Soundtrack można pobrać za darmo ze strony maszynowców, jednak jedyny wokalny utwór - Hero (grający podczas planszy na koncercie) nie znalazł się w kolekcji. Można pobrać go wraz z darmowym albumem Origin.

Pisałem, że gra została wydana na Steamie. Jak więc wersja Steam ma się w praktyce? 22 osiągnięcia (w tym kilka lifetime), karty kolekcjonerskie, obsługa kontrolerów oraz dostępna muzyka w formacie OGG, wszystko to w wygórowanej cenie 25 PLN (5.99€). Dodatkowo mogę jeszcze wspomnieć, iż gra pojawiła się na łamach pisma CDAction kilka lat temu (11/2005).

Dobra. Czas na podsumowanie. Jak gra prezentuje się w liczbach: 12 maszyn, ponad 250 typów przeciwników, ponad 70 broni, każda z możliwością ulepszenia, ponad godzina muzyki, 22 osiągnięcia. Czy warto? Za tak śmieszną cenę dostajemy grę, która przykuła mnie do ekranu na 60 godzin i dalej będę ją męczył (jeszcze 5 osiągnięć ( `∀`)). Tym, którym szkoda takich pieniędzy – mogą poczekać na bundla (ostatnio w 4 różnych była, każdy średnio za dolara). Tak więc piloci – do maszyn. Saving universe this way →.

Oceny:

KretonH-CollectorMałyszeqGorgiaszŚrednia
Średnia8???8
Grafika7???7
Muzyka10???10
Trudność6 (7)???6
Miód9???9

Screeny:

001
002
003
004
005
006
007
008
009

7574