Ten Desires

Recenzja:

MałyszeqTouhou 13: Ten Desires. Pierwsza z gier ZUN-a, która wzbudziła tyle kontrowersji w fandomie. Nawet wcześniejsze Fairy Wars, w którym twórca po raz pierwszy nie rysował głównych artów postaci, nie podzieliło tak ludzi na zwolenników i przeciwników. Jaka jest prawda o najnowszej strzelance danmaku naszego japońskiego idola? Na początek odrobinka informacji na temat fabuły i mechaniki gry.

Historia rozpoczyna się jakiś czas po zakończeniu wydarzeń z "Touhou 12: Undefined Fantastic Object", czyli mamy do czynienia niejako z kontynuacją historii tamże rozpoczętej (która to z kolei była wynikiem wydarzeń z Touhou 11, gdzie za głównym problemem oprócz antagonistki, stała jedna z postaci z Touhou 10). Krótko mówiąc, od paru lat mamy do czynienia z pewną ciągłością fabularną, co niektórzy uznają za zaletę, inni za wadę. Wracając do historii, w Gensokyo nagle pojawia się plaga nietypowych duchów. Bohaterki, każda ze swoich własnych pobudek ruszają, aby zbadać całą sprawę, która okazuje się być czymś więcej niż zwyczajnym incydentem. Aby nie spoilerować zbyt wiele, zdradzę tylko, że ZUN sięgnął tutaj po dość kontrowersyjny i poważny motyw przewodni, co nie wszystkim fanom Touhou, przyzwyczajonym do mistyki i legend japońskich, przypadło do gustu. Właśnie fabuła, poza muzyką, jest główną przyczyną szerokiego rozdźwięku opinii na temat tej części wśród graczy.

Trochę o mechanice. ZUN kontynuuje tradycję eksperymentowania z różnymi ciekawymi praktykami w grze. O ile w Touhou 12, system zbierania UFO mógł wydawać się niewygodny ze względu na konieczność manewrowania między naprawdę gęstymi i często losowymi układami pocisków (pozdrowienia z 4 poziomu i poziomu Extra), w Ten Desires, również zbieramy, z tym że są to duszki różnego koloru. Pojawiają się za każdym razem, gdy zestrzelimy wróżkę, czy też inne przeszkadzające nam rzeczy. Niebieskie duszki zwiększają nam licznik punktów, różowe duszki zapełniają część serduszka koniecznego do zebrania następnego życia, zielone duszki robią to samo z licznikiem bomb, zaś szare, zwiększają nasz Trance Meter. Co to takiego? A, to jest kolejna nowość wrzucona przez ZUNa. W chwili, gdy nasz Trance Meter jest pełny, możemy odpalić tzw. Trance Mode, w którym zadajemy zwiększone obrażenia, jesteśmy nietykalni, potraja się wartość zbieranych przez nas duszków... i zmienia się muzyka. W Trance wpadamy także, gdy zostaniemy trafieni pociskiem i nie zdążymy włączyć tzw. deathbombingu, czyli użycia bomby w chwili trafienia. W zależności od tego, jak bardzo wypełniony mamy nasz Meter, Trance trwa dłużej (ale maksymalnie 10 sekund). Ach, tak. Powraca też tryb Spell Practice, znany z "Touhou 8: Imperishable Night", w którym możemy przećwiczyć sprawiające nam kłopot karty zaklęć.

Po tym wyczerpującym dla czytających omówieniu mechaniki gry, ogarniemy grafikę. Tutaj trzeba ZUNa pochwalić, gdyż widać ewolucję jego kreski i dziewczynkom nie mam nic do zarzucenia (może poza Sanae, jedną z grywalnych postaci, która wygląda trochę "derp" i chłopięco wyglądającą boss 5 poziomu). Na temat tła nie muszę się wypowiadać, gdyż tutaj od 10 części, czyli "Mountain of Faith", nic nie zmienia się na gorsze - krajobrazy, nad którymi latamy to perełka dla oczu.

Muzyka. Aj... aj... aj. Co mogę powiedzieć. ZUN tym razem postanowił poeksperymentować z instrumentami i stworzyć dwie wersje dla każdego motywu muzycznego, poza motywem ostatniej boss (jedna wersja normalna i druga grająca, gdy wchodzimy w Trance Mode). Dopiero po ich połączeniu w dowolnym programie do edycji muzyki, uzyskujemy "pełniejszą wersję". Nie spodobał mi się ten zabieg. Poza tym, błędem było ograniczenie słynnych trąbek, z których słynęły poprzednie części gry. Wystarczy przypomnieć sobie epickie "感情の摩天楼 ~ Cosmic Mind" z Touhou 12 i już wiecie o czym mówię. Tymczasem tutaj trąbki pojawiają się w ledwo kilku miejscach (no i w motywie 3 boss, który jest moim zdaniem jednym z lepszych w tej części), co wiernych fanów epickości zapewne zmartwi. I chyba największy grzech - wyraźnie słyszalna w niektórych utworach wtórność. Chociażby sama wejściówka w motywie 4 boss - "古きユアンシェン". Nie przypomina wam to znanych już z UFO tonów? Jakby się uprzeć, to podobieństwa można znaleźć również w motywie "平安のエイリアン" z poziomu Extra, gdzie słychać fragment jakby zedytowany z "ネクロファンタジア" z Touhou 7. Krótko mówiąc - istnieją obawy, że ZUN powoli traci swą kreatywność, która cechowała go jako muzyka. Jednak utwory takie jak "ゴーストリード", "リジッドパラダイス", "小さな欲望の星空", czy na upartego "聖徳伝説 ~ True Administratorr", nieco ratują tę część.

Podsumowanie będzie zaskakujące. Ten Desires nie jest najlepszą częścią w dorobku ZUNa, to prawda, lecz padła raczej ofiarą zbyt wysokich oczekiwań, które z nią wiązaliśmy. Wydanie 3 spin-offów (Touhou 12.3, 12.5 i 12.8) zaostrzyło apetyty, ale nie wszyscy poczuli się nasyceni. Być może to też wina wtórnej niekiedy muzyki, poważniejszej fabuły, niskiego poziomu trudności? Ja jednak nie uznaję tej gry za kompletną porażkę, gdyż bardziej mierzi mnie np. "Touhou 12.8: Fairy Wars" (w którym ledwo 2-3 kawałki muzyki mogłem uznać za udane, a tylko jeden za bardzo dobry). Daję więc ZUNowi kredyt zaufania do wydania Touhou 14 i mam nadzieję, że udowodni wątpiącym, że nadal czekamy na szczyt jego formy jako twórcy muzyki i dobrych gier.

Moje Trzy Grosze: Kreton

KretonNo cóż. Niby to Touhou miało być łatwiejsze niż wcześniejsze... Owszem, jest, chociaż zostaje i tak daleko za IN, które do dziś jest najłatwiejsze. Spell Practice został IMO zrobiony na "odwal się". Nie zgadzam się z małyszem odnośnie muzyki. Są tu perełki. Na pewno デザイアドライブ aka temat 4 poziomu. Sam pomysł zmiany muzyki w trybie Trance jest ciekawy. O ile podczas gry, muzyka nastawiona jest na melodie, o tyle w trybie Trance muzyka skupia sie na rytmie i odglosach. Pomysł trafiony moim zdaniem. Wbrew temu, co mówi Małysz muzyki łączyć niczym nie trzeba. Dodam jeszcze, iż muzyka w trybie trance ma 22000 KHz i jest zapisana w mono. Podsumowując, gra jest dobra. Niestety jak w przypadku części 10+ - trzecia generacja wypada biednie przy drugiej.

Moje Trzy Grosze: HERUBIM

HERUBIMNiestety, TD rozczarowało na całej lini. Bardzo ładną kreskę i fajny gameplay niszczą:
1. Tragiczna muzyka najczęściej składająca się na zawodzenia i jęki, zresztą pomysł ujednolicenia ścieżki dźwiękowej uważam za nietrafiony.
2. Nieciekawe postaci, które nie mają tego "czegoś" co miały poprzednie zresztą to już miałem z Byakuren (koncept Youkai Jesus) i przez to przechodzimy do trzeciego NIE
3. Nieciekawa fabuła.
Niestety ale pomysł wojny religijnej kompletnie nie wkręca i nie wciąga jak świetna fabuła IN lub wciągajace PCB.

Oceny:

KretonH-CollectorScooter FoxMaluetarLeninMałyszeqHERUBIMSmokuŚrednia
Średnia76.56.756.58.58597.16
Grafika910610910999
Muzyka6663771105.75
Trudność8 (6)4 (8)8 (6)8 (6)10 (5)8 (4)8 (6)8 (6)7.75
Miód567587296.13

Wymagania sprzętowe:
Procesor Intel Core średniej klasy
Karta dźwiękowa z obsługą DirectSound
256MB RAM
DirectX 9.0c
ok. 640 MB miejsca na dysku

Screeny:

001
002
003
004
005
006
007
008
009