Astebreed

Recenzja:

„ESTO!”

KretonObiecałem kolejną recenzję gry od Eldeweiss, so here it is. Przed Wami recenzja prawdziwej perełki wśród shmupów. Ladies and geltlemans! Astebreed!

Historia w grze prezentuje się następująco:
Ludzkość jest w trakcie wojny z mechanicznymi obcymi zwanymi Filune, siejącymi spustoszenie we wszechświecie. Na jednej z odległych planet niejaki Garto Nono podczas starcia z obcymi traci swój oddział oraz swojego mecha. Jedna z jego córek – Fiona ratuje go, używając beznogiego, tajemniczego mecha i uciekają w hiperprzestrzeń, gdzie zostają przechwyceni przez flotę Federacji. Po pewnym czasie Fiona dostaje swojego partnera – młodego pilota Roya Becketa i ruszają z pełną ofensywą na oddziały Filune. Tym razem używają tego samego mecha z dobudowanymi przez Federacje nogami. Jednak oddziały Filune wspomagane są przez Estinę – psychodeliczną siostrę Fiony i jej bliźniaczego mecha...

Fabuła nie powala, ba, wręcz śmierdzi Gundamem na kilometr. Nie jest to złe. Już sam prolog – przedstawiający mniej więcej to, co opisałem powyżej został wykonany w sposób interesujący – stanowi to bowiem nie tylko wstęp do fabuły, ale też służy jako swego rodzaju samouczek opatrzony dodatkowo ładnymi grafikami. Podczas prologu poznajemy XBreed – maszynę, którą później będzie pilotował Roy. Po obejrzeniu całego prologu możemy pogrzebać w konfiguracji, przejść szybki trening wyjaśniający dokładniej to, czego samouczek w prologu nie objął oraz... rozpocząć grę.

Pierwsze, co się rzuci w oczy to początkowa sekwencja. Z której strony bym na to nie patrzył... No Ether Vapor normalnie... Po tej trwającej mniej niż pięć sekund animacji przejmujemy kontrole nad maszyną i tu... Rzecz, o której nie wspomniałem przy prologu. Gra jest w pełni voicowana. Ale o tym za chwilę. Astebreed przypomina w kwestii gameplayu EV. Znów mamy różne klawisze odpowiadające za poszczególne ataki. Lucis to podstawowy atak. Są to takie światełka latające przed naszym mechem, które strzelają podobnie do Windera z EV. Przy przytrzymaniu aktywuje nam się Lock-on. Możemy go też aktywować drugim klawiszem, choć działanie jest nieco inne. Drugim klawiszem również używamy Lucis jak Gatlinga w EV. Dodatkowo sam Lock-on... Fani Gundamów zapewne kojarzą model, który namierzał wrogiego mecha, a małe lasery dokonywały rzezi. Tak to mniej więcej wygląda. Trzecim atakiem jest walka w zwarciu przy pomocy wielkiego miecza. Jest to też sposób na podbicie wyniku. Ostatnim atakiem jest atak specjalny. Jego działanie jest różne w zależności czy mamy namierzone cele, czy też nie.

Odnośnie tego, co się dzieje na ekranie... Lub raczej tego, co się dzieje z ekranem, Astebreed to nic innego jak Ether Vapor na sterydach. Kamera obraca się na różne strony. Już w trakcie trwania pierwszego etapu zaczynamy od horizontala, przez widok trzecioosobowy, następnie vertical i reversed horizontal. A to dopiero początek zabawy. Przykładowo z drugim bossem będziemy walczyć, podczas gdy kamera będzie się przez pewien okres kręcić wokół własnej osi.

Jeśli – jak wspominałem, Ether Vapor jest świetnie wyreżyserowany, tak Astebreed to po prostu mistrzostwo. Gra odkrywa przed nami karty fabuły stopniowo, a ciągłe dialogi prowadzą nas przez historię. Jest to jeden z minusów gry. Dialogi mamy nawet w trakcie etapu. Jeśli rozumiemy japoński ze słuchu – to nie ma problemu. Jeśli nie, pozostaje nam wybór: albo gramy i ucieka nam fabuła, albo czytamy i dostajemy w dupę co drugim pociskiem. Gra jak wspominałem jest w pełni voicowana – nie będę spuszczał się nad tym, kto komu podkłada głos, wymienię tylko najważniejsze osoby, choć nie sądzę, żeby te imiona coś komuś mówiły – sam nie znalazłem żadnego info. I w grze ma swój Come Back znany z EV Daniel. No ale:

Tuoma Simotuki – Roy Becket
Hiro Sakurase - Fiona/Estina Nono
TETSUYA - Daniel O'biren

Teraz nieco głębiej w grę. Z czym walczymy? Ano jest tego trochę. Od małych niegroźnych obiektów, przez nieco większe cholerstwa, strzelające naprowadzanymi rakietami do mechów walących tym, co fabryka dała. Na dodatek meteoryty, potężna flota Filune z gigantycznym battleshipem jako wisienką na torcie (gdzieś już to widziałem... EV?). Gra jest pięknie napisana. Próbowałem złapać parę screenów, ale za cholerę nie da się screenami przedstawić, jak bardzo gra kopie dupę. Dorzucam pod recenzją parę video (szkoda, że na tym, na czym mi zależało zaczął nawalać dźwięk :/), byście mogli zobaczyć choćby dwa lub trzy pierwsze etapy. Walki z bossami również kipią dynamiką i przywodzą na myśl wszystkie Gundamy, gdzie dwaj przeciwnicy lecą na siebie z mieczami, po chwili ten zły zazwyczaj wybucha. Podobnie do Ether Vapor ataki bossów zależą od ich energii, jednak przejścia między nimi są bardziej płynne i subtelne.

Od strony technicznej gra jest wykonana poprawnie. Tła są ładne i pełniejsze niż w Ether Vapor. Design statków, mechów i ogółem wszystkiego, co widzimy jest ładny i szczegółowy. Arty postaci też są niczego sobie, co widać zwłaszcza na końcowych grafikach (przyznaję, że też bym chciał to, co dostał główny bohater). Samych grafik przedstawiających story jest koło czterdziestu. Wspomniany voice acting też jest na wysokim poziomie, a psychodeliczny głos Esto... Coś wspaniałego. No i głos Daniela – którego fani Ether Vapor zapewne kojarzą. O kamerze pisałem, o reżyserii też wspomniałem. Dodatkowo po ukończeniu gry czeka na nas sporych rozmiarów galeria, dokumentacja o raz możliwość obejrzenia każdego etapu w 3D!

Gra ma dwa zasadnicze minusy. Pierwszym są dialogi – albo czytamy, albo dostajemy w dupę – o czym pisałem powyżej. Drugim jest nadmiar akcji w połączeniu z poziomem trudności. Czasem na ekranie jest taki cluster fuck, że nie wiemy, co się dzieje, nie wspominając, że w tym czasie przyjmujemy na klatę koło 8k dmg (a mamy max 10k, chociaż się samo regeneruje). Ostatnia rzecz to osiągnięcia, które są... Trochę przesadzone. Np. przejdź grę, tracąc mniej niż 50k hp. Powodzenia.

Jak wygląda to u Gabe'a? Jeden gracz, obsługa kontrolerów, karty kolekcjonerskie, czterdzieści osiągnięć (w tym sporo ciężkich)... Wszystko w cenie 14.99€ (około 60 PLN). Gra jest warta swojej ceny, a i czasem można ją dostać w promocji (toteż w bundlu). Serdecznie polecam, Fiotr Pronczewski.

Oceny:

KretonH-CollectorŚrednia
Średnia8.5?8.5
Grafika10?10
Muzyka8?8
Trudność6 (7)?6
Miód10?10

Wymagania sprzętowe:
Procesor: Core 2 Duo lub szybszy
Pamięć: 1 GB RAM
Grafika: Dowolna karta graficzna obsługująca Shader Model 3.0. Zalecany GeForece 8600GT lub lepszy
Dysk: około 1 GB
Dźwięk: Dowolna karta dźwiękowa kompatybilna z DirectSound.

Screeny:

001
002
003
004
005
006
007
008
009


Youtube: