Pokaż wiadomości
Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.
Wiadomości - Krolo
1
>Kto czeka na remake?
Osobiście zawsze czekam na nowe dzieła, które eksplorują jakiś nowy lub rzadko poruszany wcześniej koncept. Dzieła, które mają ciekawą estetykę i/lub nowe chwytliwe melodie na swojej ścieżce dźwiękowej. Jeżeli już jakiś utwór opiera się na czymś, co powstało wcześniej, to dobrze by było, żeby zaprezentował to od jakiejś innej strony, lub żeby połączył istniejące klocki w sposób, w jaki do tej pory nie były łączone.
""New Classic"" nie spełni ani jednego z tych oczekiwań, a przynajmniej nie zapowiada się na to patrząc po zwiastunie. Wygląda to po prostu jak bezduszna kalka, która swoją egzystencją nie dodaje absolutnie żadnej wartości. Co prawda poszerzenie dostępności o Steam jest zaletą, ale nadal nie jest to nowa wartość w sensie artystycznym. Nie widzę tutaj żadnego potencjału, abyśmy doświadczyli przy tej okazji czegoś wybitnego. Szansa jest jedynie na potencjalne przypomnienie sobie jak to było kiedyś w przeszłości doświadczyć czegoś wybitnego. Nie uważam z resztą, żeby oryginalna EoSD była szczególnie blisko szczytu serii, ale na pewno nie można jej odmówić wpływu, jaki miała na dalszy rozwój sceny zarówno tej fanowskiej jak i oficjalnej. Czy remake pewnego dnia będzie mógł się cieszyć podobnym dziedzictwem? Tego nie wiem (choć się domyślam)
Widzę tutaj przede wszystkim zmarnowaną szansę. Można było spróbować zmiany formuły, poeksperymentować trochę, zadziałać w taki sposób, aby wprowadzić jakiś powiew świeżości, ale jednocześnie nie zatracić tego sedna, które sprawiło, że zakochaliśmy się w tych grach. Nie mówię, że byłoby to łatwe zadanie, no ale z drugiej strony ZUN nie jest już sam. Niestety zespół, który sobie skompletował poszedł na łatwiznę. Graficznie wygląda to w najlepszym razie jak plansza w Danmakufu wykonana przez 14-letniego fana, a w najgorszym jak wypociny pana Klaudiusza albo czata trzy literki. W samej rozgrywce jedyną zmianą wydaje się wprowadzenie nieskończonych kontynuacji, które pozwolą na ""zaliczenie"" Remilii w trybie natychmiastowej gratyfikacji, bez konieczności jakiegokolwiek głębszego poznania i zrozumienia wzorów pocisków, które występują w grze, jak również bez jakiegokolwiek wyzwania zręcznościowego. Po redukcji zostają właściwie 1-2 minutowe cut-scenki przerywane potwierdzeniem monita proszącego o wrzucenie wirtualnej monety.
Pewnie większość osób na tym forum będzie kojarzyć Toby Foxa i jego twórczość. Deltarune jest w pewnym sensie remakiem, ale jest przy tym na tyle oryginalne, że potrafi ustać na własnych nogach. I wszystko wskazuje na to, że jak światło dzienne ujrzą wszystkie rozdziały, to będzie stać znacznie wyżej, niż jego pierwowzór, o ile już tak nie jest. To teraz wyobraźcie sobie, że zamiast tego powstało Undertale 2, gdzie zamiast uroczych pixel artów dostalibyśmy fotorealistyczne rendery wykonane przez AI.
Innym przykładem może być DDLC. W oryginale były ukryte easter eggi, które hintowały prace nad zupełnie nową historią o szpitalu, w którym zamknięta jest pacjentka z dziwną, nieznaną do tej pory chorobą. Niestety nigdy nie dane nam było w to zagrać, a dostaliśmy jedynie "nowe" DDLC, które nie wiem co prawda czy używało AI, ale wiem, że nikogo nie obchodziło i było właściwie końcem sławy pana Daniela Zbawienie.
Zastanawiam się, czy nasze dziewczynki w śmiesznych czapkach czeka podobny los. Od ponad dekady przegrywamy popularnością z hazardowymi grami na telefon, które estetycznie są gdzieś pomiędzy bitewnym anime a sklepem z zabawkami dla małych dzieci. Do tego dwa ostatnie Toho były w mojej ocenie klapą (choć w sumie nie orientuję się za bardzo, czy fandom uważa podobnie). Boję się, że ZUN stracił wenę i seria zamiast ewoluować będzie teraz zataczać koła, z każdą iteracją tracąc cząstkę swojej duszy. Być może jest to tylko chwilowy skok na kasę, a być może finalne stadium wypalenia i oznaka kapitulacji, wszak minęło już przecież ponad 30 lat.
Podsumowując i uogólniając zarazem: znakiem naszych czasów jest to, że coraz mniej nowych rzeczy się produkuje, a coraz częściej próbuje się wtórnie i cyklicznie sprzedawać już wcześniej wyprodukowane rzeczy. Przejawia się to zarówno w sztuce i rozrywce poprzez natłok reedycji i adaptacji gier i filmów, w domenie usług cyfrowych poprzez upowszechnienie modelu subskrypcyjnego, czy nawet na rynku nieruchomości poprzez ciągłą spekulację istniejącymi mieszkaniami przy jednoczesnym ograniczeniu podaży nowych i pogarszaniem jakości materiałów i układu pomieszczeń w tych, które jednak mimo wszystko powstają.
Osobiście zawsze czekam na nowe dzieła, które eksplorują jakiś nowy lub rzadko poruszany wcześniej koncept. Dzieła, które mają ciekawą estetykę i/lub nowe chwytliwe melodie na swojej ścieżce dźwiękowej. Jeżeli już jakiś utwór opiera się na czymś, co powstało wcześniej, to dobrze by było, żeby zaprezentował to od jakiejś innej strony, lub żeby połączył istniejące klocki w sposób, w jaki do tej pory nie były łączone.
""New Classic"" nie spełni ani jednego z tych oczekiwań, a przynajmniej nie zapowiada się na to patrząc po zwiastunie. Wygląda to po prostu jak bezduszna kalka, która swoją egzystencją nie dodaje absolutnie żadnej wartości. Co prawda poszerzenie dostępności o Steam jest zaletą, ale nadal nie jest to nowa wartość w sensie artystycznym. Nie widzę tutaj żadnego potencjału, abyśmy doświadczyli przy tej okazji czegoś wybitnego. Szansa jest jedynie na potencjalne przypomnienie sobie jak to było kiedyś w przeszłości doświadczyć czegoś wybitnego. Nie uważam z resztą, żeby oryginalna EoSD była szczególnie blisko szczytu serii, ale na pewno nie można jej odmówić wpływu, jaki miała na dalszy rozwój sceny zarówno tej fanowskiej jak i oficjalnej. Czy remake pewnego dnia będzie mógł się cieszyć podobnym dziedzictwem? Tego nie wiem (choć się domyślam)
Widzę tutaj przede wszystkim zmarnowaną szansę. Można było spróbować zmiany formuły, poeksperymentować trochę, zadziałać w taki sposób, aby wprowadzić jakiś powiew świeżości, ale jednocześnie nie zatracić tego sedna, które sprawiło, że zakochaliśmy się w tych grach. Nie mówię, że byłoby to łatwe zadanie, no ale z drugiej strony ZUN nie jest już sam. Niestety zespół, który sobie skompletował poszedł na łatwiznę. Graficznie wygląda to w najlepszym razie jak plansza w Danmakufu wykonana przez 14-letniego fana, a w najgorszym jak wypociny pana Klaudiusza albo czata trzy literki. W samej rozgrywce jedyną zmianą wydaje się wprowadzenie nieskończonych kontynuacji, które pozwolą na ""zaliczenie"" Remilii w trybie natychmiastowej gratyfikacji, bez konieczności jakiegokolwiek głębszego poznania i zrozumienia wzorów pocisków, które występują w grze, jak również bez jakiegokolwiek wyzwania zręcznościowego. Po redukcji zostają właściwie 1-2 minutowe cut-scenki przerywane potwierdzeniem monita proszącego o wrzucenie wirtualnej monety.
Pewnie większość osób na tym forum będzie kojarzyć Toby Foxa i jego twórczość. Deltarune jest w pewnym sensie remakiem, ale jest przy tym na tyle oryginalne, że potrafi ustać na własnych nogach. I wszystko wskazuje na to, że jak światło dzienne ujrzą wszystkie rozdziały, to będzie stać znacznie wyżej, niż jego pierwowzór, o ile już tak nie jest. To teraz wyobraźcie sobie, że zamiast tego powstało Undertale 2, gdzie zamiast uroczych pixel artów dostalibyśmy fotorealistyczne rendery wykonane przez AI.
Innym przykładem może być DDLC. W oryginale były ukryte easter eggi, które hintowały prace nad zupełnie nową historią o szpitalu, w którym zamknięta jest pacjentka z dziwną, nieznaną do tej pory chorobą. Niestety nigdy nie dane nam było w to zagrać, a dostaliśmy jedynie "nowe" DDLC, które nie wiem co prawda czy używało AI, ale wiem, że nikogo nie obchodziło i było właściwie końcem sławy pana Daniela Zbawienie.
Zastanawiam się, czy nasze dziewczynki w śmiesznych czapkach czeka podobny los. Od ponad dekady przegrywamy popularnością z hazardowymi grami na telefon, które estetycznie są gdzieś pomiędzy bitewnym anime a sklepem z zabawkami dla małych dzieci. Do tego dwa ostatnie Toho były w mojej ocenie klapą (choć w sumie nie orientuję się za bardzo, czy fandom uważa podobnie). Boję się, że ZUN stracił wenę i seria zamiast ewoluować będzie teraz zataczać koła, z każdą iteracją tracąc cząstkę swojej duszy. Być może jest to tylko chwilowy skok na kasę, a być może finalne stadium wypalenia i oznaka kapitulacji, wszak minęło już przecież ponad 30 lat.
Podsumowując i uogólniając zarazem: znakiem naszych czasów jest to, że coraz mniej nowych rzeczy się produkuje, a coraz częściej próbuje się wtórnie i cyklicznie sprzedawać już wcześniej wyprodukowane rzeczy. Przejawia się to zarówno w sztuce i rozrywce poprzez natłok reedycji i adaptacji gier i filmów, w domenie usług cyfrowych poprzez upowszechnienie modelu subskrypcyjnego, czy nawet na rynku nieruchomości poprzez ciągłą spekulację istniejącymi mieszkaniami przy jednoczesnym ograniczeniu podaży nowych i pogarszaniem jakości materiałów i układu pomieszczeń w tych, które jednak mimo wszystko powstają.
2
Witaj.
Bardzo ciekawa retoryka. Białołęka here. Można kiedyś wyskoczyć na piwo. Pogadamy o dziewczynkach, gustach i augustach.
Mieszkam w Markach (miasto nad Warszawą)
3
>yukari taka zła dziewczynka traktuje ran jak jakieś narzędzie
>ran okazuje się być narzędziem
yare yare
>ran okazuje się być narzędziem
yare yare
4
Co? xD
To zabrzmiało tak, jakby osoba chodząca do szkoły z plecaczkiem w hentajdzieffczynki obraziła się na cały świat za to, że mają go za dziwaka.
Myślałem, że dyskusja była o wysyłaniu sobie doujinów/obrazków. Takie chatowanie to już wyższa szkoła jazdy i z tymi ludźmi faktycznie już może być coś nie tak.
5
tak btw. akurat czepianie się MariAri i !Fanon!Tsun!Alice nie jest na temat.
@Krolo Już sam fakt że jedynie cycki definują kobiece ciało jest godny zesłania do piekła.
nawet deski są zazwyczaj kształtniejsze od loli.
Zaś wrzucanie Aseksualistów do LGBT... Jakbyś trochę zbadał temat, byś wiedział że część z nich identyfikuje się z LGBT ale zdecydowana większość nie. Nawet osoby które socjalizują się na forach typu AVEN, często nie czują się częścią społeczności Tęczowych.
6
Ludzie aseksualni czy inni tęczowi, którym z jakiegoś powodu się to nie podoba mogą najzwyczajniej w świecie tego typu rzeczy unikać, natomiast dla całej reszty jest to błogosławieństwo.
Przynajmniej jesteś szczery.
Tak.
Zawsze mnie zastanawiało, co ludzie widzą pociągającego w ciele de facto niczym nie różniącym się od męskiego (oprócz genitaliów rzecz jasna).
A mi przeszkadza, najgorszy pairing, into the trash it goes.
Do your motherfucking research.
Mi się coś kojarzy, że Seiga spierdoliła właśnie dlatego, że nie chciała swojemu popuścić, ale jest późno i nie chcę mi się sprawdzać.
Uniwersum pokochałem głównie za postaci. Za charaktery, za interakcje bla bla bla
Co ma do tego nsfw? Otóż nie mam pojęcia.
Tylko czy robienie ze stron fandomowych miejsc pomocy w fapie jest aby na pewno okej?
LOLI WON BZYKAĆ SIĘ GDZIE INDZIEJ.
Tym samym mi osobiście nie przeszkadza np. Marisa pieczołowicie wylizujca Alice przeróżne zakamarki
która to wciąż, jak na prawdziwą tsundere, skarży się i marudzi
Siostry Watatsuki i Seiga miały mężów, więc pewnie także seks.
7
8
Zaraz, to chodzi o fanowskie aranżacje, czy własne kompozycje ZUN-style? Bo jeśli o to drugie, to polecam gry Mystical Power Plant oraz Riverbed Soul Saver. Obie mają bardzo piękną muzykę, czasami lepszą nawet, niż oryginalne Touhou. Z tego co wiem Ci sami ludzie robili również The Last Comer, ale w to jeszcze nie miałem okazji zagrać, chociaż obstawiam, że jest równie dobra.
A jeśli chodzi o zwykłe arenji to oh well, za dużo by wypisywać.
A jeśli chodzi o zwykłe arenji to oh well, za dużo by wypisywać.
10
If you do not like updating aspect, simply delete the thcrap_update.dll and the engine will no longer update translations or display new patch neighbors.
It's not like we don't like it. Actually, i think it's an andvantage of this solution, but if could choose between self-updating external aplication and static game patch/modification, i would defenatly choose the second option. It would be great to have both options at once, but i think it's not possible. Automatic update is a cool feature, but it's really not nesecery. For me, it's more convenient to install patch once and forget about it, than to struggle with launcher everytime i want to play a game.
The subject of creating static patches/standalone, we unfortunately have no plans in doing so.
We would need to basically double our efforts in doing so with each passing game, making the auto-patch and re-edit the static patch once not once, but potentially 43 times for just one game to have all the translations from each language current.
at least make it possible to isolate the langauage files from thcrap, so I could do one myself.
potentially 43 times
11
Ja raz dostałem extend, ale nie wiem za co. Oczywiście w trybie Legacy, czyli tym bez savestateów.
12
[...]ale ma też dawkę ładnych i oryginalnych rzeczy: [...] Dullahan Under the Willows
Also:
"Illusionary Joururi" - By far the weirdest song to grace Touhou. It contains ZUN's standard trumpet, an electronic drum set that operates not unlike Venetian Snares' own, a piano performing riffs from Kid's Festival ~ Innocent Treasures, a koto that sounds like it's being strummed as hard as it could, and a guitar solo in what sounds like faux dropped tuning, all of this done on an even stranger 6/4ths beat. And ZUN mentions that he couldn't find a sample of a biwa, so rest your head on that.
Co powiesz na to?
Nie wiem czy słyszycie to, o co mi chodzi, ale tam 5 czy 6 nut po kolei jest identycznych, nawet tonacja jest ta sama. Jedyne co robiłem w tym "mixie" to zrównałem oba tracki do jednego tempa.
13
Well, DDC miało świetny ambience, śmiem twierdzić nawet, że lepszy niż w SA czy PCB, co pozwalało niesamowicie wczuć się w grę. I to jest oczywiście plus. Tylko kiedy zaczniemy rozpatrywać te utwory poza grą, to okaże się, że do słuchania jest bardzo niewiele. W mojej opinii właśnie w tym kierunku to zmierza. Coraz więcej uwagi poświęcane jest doborowi barw dźwięków i odgłosów, a coraz mniej melodiom. I to zaczęło się właśnie w TD, tylko że tam wyszło to tragicznie, bo ZUN dopiero eksperymentował. W DDC i ISC miał już trochę expa. I o ilę w grach to zaczęło działać, to aranżacje na tym mocno ucierpiały. Mając dobrą melodię można zrobić wszystko, aranżacje na dowolny gatunek. Mając "szum"... cóż, możliwości ubywa. No chyba że twój pseudonim to Misami T.
Spoiler (pokaż/ukryj)
14
Najgorsze OST?
Lol, nie.
Reverse Ideology,Kobito of Shining Needle, Illusionary Joururi, Lonesome Werewolf... a nie będe wspominał o themkach ze stage'y (drugi, czwarty, piąty, szósty)...
I tak, TD rzeczywiście jest niewiele lepsze, ale przynajmniej miało te 3-4 dobre utwory, a nie 1-2.
15
Szkoda, że akurat padło na część z najgorszym OST w uniwersum.