Przejdź do głównej treści

Aktualności

  • Atak spam-botów... i po co...
    W razie problemów w rejestracji prosimy i info na IRC.
  • Rejestracja tymczasowo włączona (prosimy także o kontakt na IRC) ...

Temat: Kto czeka na nowe EOSD? (Przeczytany 70 razy) poprzedni temat - następny temat

0 Użytkownicy i 1 Gość przegląda ten temat.
Kto czeka na nowe EOSD?
Witam,

Kto czeka na remake Embodiment of Scarlet Devil? Z mechaniką nieskończonych żyć może w końcu uda mi się przejść lunatic 😄😄
Kupuję na steam oraz na switcha.

Link do gry na steam: Touhou Koumakyou New Classic the Embodiment of Scarlet Devil
Touhou się nie interesuje od 2020. Nawet nie wiedziałem, że wtedy spożywałem 2hu content.

Odp: Kto czeka na nowe EOSD?
Odpowiedź #1
Ale na co tu czekać? Na odgrzewanego kotleta, który po 20 latach wychodzi w wersji różniącej się od oryginału tym jedynie, że można zagrać weń na konsoli dla sojaków? Bo te audiowizualne "poprawki" to moim zdaniem rzecz absolutnie zbędna, nikt kompletnie nie prosił o zmienione sprite'y, a tym bardziej re-aranżacje kultowych utworów. Pijak w kaszkiecie odcina kupony od swojej serii w sposób doprawdy najbardziej smutny, jak tylko to było możliwe. Granie w EoSD w roku pańskim 2026 wcale nie jest niemożliwe, choć prawda, wymaga kilku technicznych sztuczek, ale czy to naprawdę usprawiedliwia wydanie tej samej gry na nowo i zarobienie pieniędzy na czymś, co już wszyscy znają?

Also
Cytuj
Z mechaniką nieskończonych żyć


Odp: Kto czeka na nowe EOSD?
Odpowiedź #2
>Kto czeka na remake?
Osobiście zawsze czekam na nowe dzieła, które eksplorują jakiś nowy lub rzadko poruszany wcześniej koncept. Dzieła, które mają ciekawą estetykę i/lub nowe chwytliwe melodie na swojej ścieżce dźwiękowej. Jeżeli już jakiś utwór opiera się na czymś, co powstało wcześniej, to dobrze by było, żeby zaprezentował to od jakiejś innej strony, lub żeby połączył istniejące klocki w sposób, w jaki do tej pory nie były łączone.

""New Classic"" nie spełni ani jednego z tych oczekiwań, a przynajmniej nie zapowiada się na to patrząc po zwiastunie. Wygląda to po prostu jak bezduszna kalka, która swoją egzystencją nie dodaje absolutnie żadnej wartości. Co prawda poszerzenie dostępności o Steam jest zaletą, ale nadal nie jest to nowa wartość w sensie artystycznym. Nie widzę tutaj żadnego potencjału, abyśmy doświadczyli przy tej okazji czegoś wybitnego. Szansa jest jedynie na potencjalne przypomnienie sobie jak to było kiedyś w przeszłości doświadczyć czegoś wybitnego. Nie uważam z resztą, żeby oryginalna EoSD była szczególnie blisko szczytu serii, ale na pewno nie można jej odmówić wpływu, jaki miała na dalszy rozwój sceny zarówno tej fanowskiej jak i oficjalnej. Czy remake pewnego dnia będzie mógł się cieszyć podobnym dziedzictwem? Tego nie wiem (choć się domyślam)

Widzę tutaj przede wszystkim zmarnowaną szansę. Można było spróbować zmiany formuły, poeksperymentować trochę, zadziałać w taki sposób, aby wprowadzić jakiś powiew świeżości, ale jednocześnie nie zatracić tego sedna, które sprawiło, że zakochaliśmy się w tych grach. Nie mówię, że byłoby to łatwe zadanie, no ale z drugiej strony ZUN nie jest już sam. Niestety zespół, który sobie skompletował poszedł na łatwiznę. Graficznie wygląda to w najlepszym razie jak plansza w Danmakufu wykonana przez 14-letniego fana, a w najgorszym jak wypociny pana Klaudiusza albo czata trzy literki. W samej rozgrywce jedyną zmianą wydaje się wprowadzenie nieskończonych kontynuacji, które pozwolą na ""zaliczenie"" Remilii w trybie natychmiastowej gratyfikacji, bez konieczności jakiegokolwiek głębszego poznania i zrozumienia wzorów pocisków, które występują w grze, jak również bez jakiegokolwiek wyzwania zręcznościowego. Po redukcji zostają właściwie 1-2 minutowe cut-scenki przerywane potwierdzeniem monita proszącego o wrzucenie wirtualnej monety.

Pewnie większość osób na tym forum będzie kojarzyć Toby Foxa i jego twórczość. Deltarune jest w pewnym sensie remakiem, ale jest przy tym na tyle oryginalne, że potrafi ustać na własnych nogach. I wszystko wskazuje na to, że jak światło dzienne ujrzą wszystkie rozdziały, to będzie stać znacznie wyżej, niż jego pierwowzór, o ile już tak nie jest. To teraz wyobraźcie sobie, że zamiast tego powstało Undertale 2, gdzie zamiast uroczych pixel artów dostalibyśmy fotorealistyczne rendery wykonane przez AI.

Innym przykładem może być DDLC. W oryginale były ukryte easter eggi, które hintowały prace nad zupełnie nową historią o szpitalu, w którym zamknięta jest pacjentka z dziwną, nieznaną do tej pory chorobą. Niestety nigdy nie dane nam było w to zagrać, a dostaliśmy jedynie "nowe" DDLC, które nie wiem co prawda czy używało AI, ale wiem, że nikogo nie obchodziło i było właściwie końcem sławy pana Daniela Zbawienie.

Zastanawiam się, czy nasze dziewczynki w śmiesznych czapkach czeka podobny los. Od ponad dekady przegrywamy popularnością z hazardowymi grami na telefon, które estetycznie są gdzieś pomiędzy bitewnym anime a sklepem z zabawkami dla małych dzieci. Do tego dwa ostatnie Toho były w mojej ocenie klapą (choć w sumie nie orientuję się za bardzo, czy fandom uważa podobnie). Boję się, że ZUN stracił wenę i seria zamiast ewoluować będzie teraz zataczać koła, z każdą iteracją tracąc cząstkę swojej duszy. Być może jest to tylko chwilowy skok na kasę, a być może finalne stadium wypalenia i oznaka kapitulacji, wszak minęło już przecież ponad 30 lat.

Podsumowując i uogólniając zarazem: znakiem naszych czasów jest to, że coraz mniej nowych rzeczy się produkuje, a coraz częściej próbuje się wtórnie i cyklicznie sprzedawać już wcześniej wyprodukowane rzeczy. Przejawia się to zarówno w sztuce i rozrywce poprzez natłok reedycji i adaptacji gier i filmów, w domenie usług cyfrowych poprzez upowszechnienie modelu subskrypcyjnego, czy nawet na rynku nieruchomości poprzez ciągłą spekulację istniejącymi mieszkaniami przy jednoczesnym ograniczeniu podaży nowych i pogarszaniem jakości materiałów i układu pomieszczeń w tych, które jednak mimo wszystko powstają.

Odp: Kto czeka na nowe EOSD?
Odpowiedź #3
Przyznam nie rozumiem skąd oczekiwanie po odświeżonym porcie nowej wartości artystycznej.

Na ten moment nie ma EoSD w żadnej formie w dystrybucji cyfrowej.
Oryginalna wersja była pisana pod Windows XP, a sam ZUN nie ma już kodu źródłowego. Więc wyjątkowo spoko z jego strony że dał nowomyszom zagrać w najpopularniejszą gierkę serii bez modłów do sterowników lub grania w 1200 fps albo na konsolach.

Wiadomo, mógł tego nie robić. Ale i tak podobno sprity są robione przez jego żonę i jego mordę Unabarę z Tasofro.
Więc nie wygląda żeby development Touhou 21 miał przez to ucierpieć.

O skoku na kasę też pierwsze słyszę, bo cena na steamie na razie nie jest podana. Zobaczymy czy będzie wyższa niż pozostałych Touhou gierek i o ile.

Miło też że ZUN pisze że jeśli wierzyć wiki to nawet oryginalne bugi zostawił w spokoju.
Więc dla ludzi którym zależy na pseudo "arcade perfect" doświadczeniu pewnie dalej będzie opcja safespotowania Laevateinna albo Starbow Break albo shotgunowania Q.E.D. xD
Chociaż jeśli tak, to mam nadzieje że w klasycznym trybie gra będzie bez hitboxa i enemy markera by dopełnić kompatybilności.

Oczywiście też nie jest to najlepsza rzecz od czasu krojonego chleba tylko stara dobra gierka - więc jakoś specjalnie nie czekam poza aranżami muzyki.
Ale jak komuś zależy na remake EoSD całkiem od nowa to przecież taki jak najbardziej istnieje:
https://store.steampowered.com/app/882710/TouHou_Makuka_Sai__Fantastic_Danmaku_Festival/
  • Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 01:11:45 przez critz

Official Husbando of Sanae-chan. || Z naszym miotaczem danmaku Ty też możesz bezkarnie strzelać do małych dziewczynek!